Wrażenia z filmu Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy oczami Mavisa

Recenzje Śmiecha i Wookiego zasadniczo już podsumowały całą sytuację, dlatego też spróbuje się nie powtarzać w kwestiach które zostały szczegółowo tam omówione.
Czy warto iść do kina?
– Moja odpowiedź brzmi: TAK.
Film jest dobrze zrobiony, tutaj trzeba głęboko pokłonić się przed reżyserem – J.J.Abramsem, który podobnie jak w ostatnich dwóch Star Trek’ach wspaniale pokierował całym projektem. Tak więc statki, osoby, droidy, czy wszelakie lokacje zostały pokazane od najlepszej strony. Jako osoba, która bardzo lubi efekty specjalne mogę stwierdzić, iż było wybornie. Co ciekawe tych efektów nie ma za wiele, ale te które są, są gruntownie przygotowane i wykonane. Tak więc w ujęciach, w których widzimy ewolucje Sokoła Milenium, widzowi (a przynajmniej mi) ślinka cieknie.
Osobiście film dla mnie rozpoczął się w momencie spotkania Hana Solo i zakończył wraz z jego ostatnią sceną w tym epizodzie. Harrison Ford kupił mnie całego i dlatego z filmu zapamiętałem tylko jego i wspomnianego już wcześniej Sokoła Milenium.
– Jak oceniasz ten film ?
Tu muszę odpowiedzieć: nie wiem – to jest główna zagwozdka, która mnie trapi od momentu premiery aż po chwilę pisania tego artykułu i jeszcze będzie trwać, aż nie obejrzę Epizodu 7 jeszcze raz czy dwa. Jest to też przyczyna, dlaczego z takim opóźnieniem piszę ten tekst (no dobra nie jedyna ale jedna z główniejszych).
Wracając do odpowiedzi: jak mówiłem film jest świetnie przedstawiony, natomiast spore zastrzeżenia mam do fabuły, która jest wtórna. Rozumiem że w „Terminatorze”, czy „Powrocie do Przyszłości”, czy „Star Treku” w momentach podróży w czasie bohaterowie przeżywają te same momenty historii jeszcze raz… Ale w Gwiezdnych Wojnach akcja dzieje się po 30 latach od ostatniej odsłony, a wydarzenia które są opowiadanie, są wręcz identyczne z Epizodu IV i V. Naprawdę spodziewałem się czegoś kreatywniejszego… czegokolwiek… czegoś innego… (chyba doszedłem do momentu w którym moja nadzieja została pogrzebana). Miałem wrażenie, iż fabuła zamiast przez cały czas zmierzać ku odnalezieniu Luka Skywalkera, zapomina o tym wątku, i dopiero postanawia go kontynuować na samej końcówce filmu.
Tak więc na tą chwilę mogę powiedzieć, że film jest bardzo dobry, ale fabularnie jest słaby (i to mało powiedziane).